poniedziałek, 5 grudnia 2011

Lampa nad stół

Aaaa! Nie przpuszczałam, że wybór lampy nad stół okaże się takim problemem. Najchętniej postawiłabym stół w każdym pokoju, aby móc zawiesić wszystkie lampy, które mi się podobają. :)

Poniżej zamieszczam kilka z nich. No i jak tu się zdecydować na jedną. ;)




Muuto



Mesmetric


sobota, 12 listopada 2011

remontu ciąg dalszy

Okna już przyjechały! Wyglądają cudownie! Na razie czekają na wstawienie, ale i tak są świetne. ;) Oby zachwyt nie uleciał wraz z ich wstawieniem. ;) A teraz z innej beczki. Stoły. Małe, duże, kwadratowe, okrągłe, prostokątne, rozkładane lub nie, drewniane, z tworzywa, metalowe. Jest ich mnóstwo! Ja jednak miałam jeden w głowie- prosty w formie, drewniany (najlepiej bielony), rozkładany i żeby mogło przy nim siedzieć wiecej niż 6 osób (właśnie tyle mieści się przy obecnym). Po zwiedzeniu wielu stron internetowych, przejrzeniu mnóstwa gazet wnętrzarskich i odwiedzeniu wielu salonów, znaleźliśmy dokładnie to, czego szukaliśmy! Poniżej zamieszczam inspiracje, które mnie natchnęły. 

najprawdopodobniej STADSHEM



http://lamaisondannag.blogspot.com/



http://lamaisondannag.blogspot.com/







http://lamaisondannag.blogspot.com/



STADSHEM


Stół, który zamówiliśmy jest firmy TON (model Dox). Co prawda na zdjęciu nie wygląda powalająco, ale na żywo robi wrażenie. ;) I co najważniejsze, rozkłada się tak, że nogi zawsze są na rogach. Dzięki temu nikt nie będzie miał nogi od stołu między kolanami. Wiem z doświadczenia, że to dość niewygodne. A oto stół:





poniedziałek, 7 listopada 2011

remont- wieczny kompromis

Na pierwszy ogień pójdą okna. Myślałam, że ich wybór okaże się dużo prostszy. Niestety... byłam w błędzie. I to tym bardziej, że nie tylko sama musiałam wiedzieć, czego chcę, ale również musiałam stoczyć walkę z moją drugą połówką. Na szczęście wszystko dobrze się skończyło. :) Największy problem dotyczył oczywiście koloru. Ja uparłam się na antracyt, a mój narzeczony na złoty dąb. Nie mam nic do tego drugiego, ale w tej chwili większość wybiera okna albo białe, albo właśnie złoty dąb. To spowodowało, że nieco "przejadł" mi się ten kolor. Poza tym od strony wewnętrznej narzucałby kolorystykę, a ja chciałam coś neutralnego, do czego wszystko będzie wyglądało ok. :) Oczywiście pozostaje jeszcze kolor biały, ale jeśli nie są to drewniane okna, to już z odległosci kilometra widać, że to plastik, a to zupełnie mi nie odpowiada. Myślę, że kolor antracytowy by "nie przeszedł", ponieważ na początku znajdował się w gamie kolorów niestandardowch, ale jakimś cudem, z dnia na dzień, stał się kolorem standardowym! Nie wiem, o co chodzi, ale naprawdę się ucieszyłam. No i narzeczony zmiękł, bo nie trzeba było dopłacać. ;) Kolejnym problemem (na szczęście dużo mniejszym) okazały się szprosy. Bardzo chciałam, żeby były w górnej części okna, ale mój J. uznał to za "zbędne udziwnienia". Ja nie wiem, co jest z tymi mężczyznami. Jakakolwiek zmiana, dodatek, odejście od normy budzi w nich straszliwy lęk. ;) W końcu doszliśmy do porozumienia i będą szprosy w części okien. Wspominałam już, że remont to wieczny kompromis? ;) 

A oto kolor:





wtorek, 4 października 2011

Magia kuchni...

Była Cola, a teraz czas na moje ukochane miejsce w domu, czyli kuchnię. To właśnie tutaj zbiera się najwięcej osób, toczą się najciekawsze rozmowy i roznoszą się cudne zapachy. 




Mój ukochany KitchenAid. ♥ A jakie cudeńka z niego wychodzą. :) Naprawdę polecam.

Marchewkowe babeczki. 

 Moi ulubieni pomocnicy kuchenni: Donna, Turner i Oliver. ;) 

Nasza lodówka :)
  

 A to odpicowana szafka z Ikei. Gałkę zakupiłam w sklepie z geeeenialnymi rzeczami Z potrzeby piękna. Przy okazji polecam lekturę bloga właścicielki sklepu, który znajduje się tu







środa, 28 września 2011

Cola na powitanie



Pierwszy post jest chyba najtrudniejszy. Oby później poszło łatwiej. :) Do tej pory tylko czytałam blogi, więc jest to mój debiut w roli piszącego. Większość postów będzie dotyczyła wystroju wnętrz, jednak ten poświęce przybliżeniu Wam mojej osoby. Póki co mam doświadczenie w pracy w agencji eventowej i muszę przyznać, że z punktu widzenia osoby odpowiedzialnej m.in. za dekoracje na imprezach, uważam tę pracę za naprawdę kreatywną. Moim największym marzeniem jest praca przy sesjach do magazynów wnętrzarskich. Dość o planach. W pierwszym poście chciałabym przedstawić Wam moją ulubienicę i bzik nad bzikami- suczkę o imieniu Cola. Wzięliśmy ją razem z narzeczonym około 2 lata temu. Miała wtedy 3 miesiące. Dwie panie uratowały ją, jej rodzeństwo i mamę. Oto Cola: